77 Kids cs337

 

 

 

 

 

 

 

 

77 Kids déploie un univers sensible, feutré, volatile, tout en nuances. C’est la parfaite musique de chambre d’improvisation où on joue pour le plaisir dans une écoute mutuelle, équilibrée, dans l’instant sans aucune arrière-pensée. Celui qui aurait pu croire qu’Ernesto Rodrigues était un gratteur de cordes sec et sans entrailles en sera pour ses frais. Il y a dans son toucher et les nuances moirées de la pression de l’archet une sensibilité authentique. Quoi qu’on fasse, le violon alto est un instrument exigeant et demandant une aptitude particulière, un travail intense pour obtenir un son plein, vibrant et dont la maîtrise et le contrôle absolu permettent de produire tous ces sonorités les plus fines et les plus extrêmes. Durant les premières années de l’impro libre, il y avait un seul altiste, le batave Maurice Horsthuys, un musicien relativement classique. Ces vingt dernières années, sont apparus Ernesto et la magnifique Charlotte Hug. Tout récemment, Benedict Taylor est vraiment intéressant. Trouvez m’en d’autres ! L’alto est vraiment difficile et notre ami portugais a bien du mérite. Donc, voici Ernesto Rodrigues au pays de la complexité. Bien sûr, y a encore une forme de réserve et des précautions par rapport à un éventuel excès gestuel et il s’en dégage un lyrisme intériorisé. Le souffleur Micha Babuske joue par petites touches en demi-teintes sans envahir l’espace sonore, restant ainsi au niveau du violon et de l’alto. C’est sincèrement un excellent trio. Jean-Michel van Schouwburg (Orynx)

Pierwsze: Pre-filharmoniczny zgie?k. Wydaje si?, ?e sala koncertowa jest stosunkowo du?a. Pocz?tkowe zwarcie trzech instrumentów akustycznych jest ca?kiem intensywne. Muzycy sprawiaj? wra?enie silnie naelektryzowanych. Nie przeszkadza im to jednak prowadzi? skupionej narracji, z du?? dba?o?ci? o niuanse brzmieniowe. Drugie: To, co p?ynie do naszych uszu znów mogliby?my nazwa? muzyk? wspó?czesn?, prowadzon? jednak w permanentnym, zgrzytliwym i jak?e urokliwym niedostrojeniu. Ha?as, cho? jest naszym udzia?em, nie jest tu celem. Bardziej jest nim konstruktywna, troch? cz?steczkowa, molekularna improwizacja, poszukuj?ca wspólnych p?aszczyzn akustycznych. Wola artystycznego porozumienia, na styku sonorystyki i kameralistyki, charakteryzuje poczynania ka?dego z muzyków. Na fina? nie zabraknie szczypty intryguj?cej pyskówki. Trzecie: Sonorystyka na piedesta?! Mikrod?wi?ki w natarciu! Zmys?owa improwizacja zupe?nie w klimatach strunowej edycji Spontaneous Music Ensemble (a na tych ?amach to wyj?tkowy komplement!). Flet basowy mia?d?y brzmieniowe niuanse skrzypiec i altówki zgrzytliwym przedechem. Strunowce wol? chyba filharmoniczne grepsy i staraj? si? nie wchodzi? d?ciakowi w parad?. Czwarte: Micha ewidentnie si? rozochoci?, punktowo rozrabia na flecie. Biliana i Ernesto czuj? si? zaproszeni do tanga. Flora akustyczna nagrania tryska fajerwerkami! Pi?te: Strunowce walcz? o przewag? sytuacyjn?. Flet basowy z wyrzutami sumienia, ledwie jest muskany po ustniku. Ernesto plumka z lekkim zadziorem, Biliana rozpycha si? ?okciami. Niespodziewana eskalacja toczy si? w trzech samodzielnych rejestrach. Ka?dy z muzyków, mimo, i? snuje prywatn? opowie??, pi?knie wgryza si? w pomys?y partnerów. Korelacja jest urocza, sympatycznie kompatybilna. Wybrzmienie smakuje ros? o zimnym poranku. Szóste: Biliana i Ernesto ?lizgaj? si? po strunach, flet pracuje na bezdechu i znaczy teren separatywnymi d?wi?kami – Micha ma w r?kach chyba kilka instrumentów jednocze?nie! Ma?a filharmonia! Siódme: Muzycy w totalnym wycofaniu. Pi?kna symfonia zaniechania. D?wi?ki dobywane s? jakby mimochodem, przepraszaj?co. Na finalne wybrzmienie ??cz? si? w dron, który zmys?owo podsumowuje ich spotkanie we troje. (Trybuna Muzyki Spontanicznej)

77 Kids uses a unique timbral universe full of nuance and subtly, using strings and winds in extended techniques and approaches drawing unexpected results from each instrument. The trio - Ernesto Rodrigues on viola, Biliana Voutchkova on violin, and Micha Rabuske on flutes & sax - work s earnestly but not overly seriously as they bend and scrape, maintaining an even approach that is comprehensible and distinctive. There are moments that sound like a strange symphony warming up, and other periods that are right at home alongside work by AMM or SME, without having any sense of derivation. The consistency of their sound makes this a rewarding release, with unusual tonalities, ample use of space, and nimble activity creating distinctive aural tapestries. (Squidco)