The Afterlife of Trees cs471

 

 

 

 

 

 

 

 


Biliana Voutchkova! Ernesto Rodrigues! Guilherme Rodrigues! Magda Mayas! ‎The Afterlife Of Trees … and Strings!

Czy istnieje muzyka postsmyczkowa? Czy wystarczy nam wyobra?ni, by wzbudzi? w g?owie obraz takich d?wi?ków? Mo?e ?atwiej b?dzie jednak si?gn?? po muzyk?, skoro jest ju? z nami od kilku tygodni.

Historia jest nast?puj?ca. W pa?dzierniku 2016 roku do Berlina zawita?a para przesympatycznych Portugalczyków. Ernesto Rodrigues i Guilherme Rodrigues, wyposa?eni odpowiednio w altówk? i wiolonczel?, w Studio Borne 45, napotkali par? przeuroczych berli?skich rezydentek – Bilian? Voutchkov? i Magd? Mayas. Pierwsza mia?a w r?kach skrzypce, druga posadowiona by?a u podnó?a fortepianu. Wspólnie postanowili zagra? kilka d?wi?ków. Powsta?a muzyka, któr? nazwali The Afterlife Of Trees.

Dzi?, dzi?ki wydawnictwu pierwszego z Portugalczyków, Creative Sources, mo?emy pozna? owoce ich ci??kiej pracy. Pi?? odcinków z tytu?ami, jak ni?ej, potrwa równo czterdzie?ci minut. Mamy dopiero pocz?tek marca, a ju? jest z nami muzyka, która z pewno?ci? zaw?aszczy sobie tegoroczne listy najlepszych p?yt w naszej ulubionej kategorii swobodnej improwizacji.
The Afterlife Of Trees. Wielogatunkowy szum, rodzaj napi?cia na strunach, które znamionuje ch?? wydania pierwszych d?wi?ków. Sonorystyka strun, które gotowe s? niemal na wszystko, ale na razie postanawiaj? wymownie milcze?. Wewn?trz fortepianu dziej? si? ju? pewne zdarzenia akustyczne, które mo?emy potraktowa? w kategorii wydawania d?wi?ku. Cisza, która jest groz? chwili obecnej. Pasa?e mikrodronów, które próbuj? ?apa? punkty styczne. Towarzyszy temu zatracenie ?róde? d?wi?ku, które dopada ka?dego s?uchacza tego spektaklu. To opowie??, która ma bohatera zbiorowego. Rodzaj elektroakustyki, która nie wymaga jakichkolwiek amplifikacji. W 5 minucie nisko posadowiony dron buduje zr?by narracji, pozbawionej wszak?e typowych dla tego zestawu instrumentalnego d?wi?ków. Incydentalnie na strunach pojawiaj? si? drobiny meta noise’u. W oddali pojedyncze, suche, m?oteczkowe akordy piana. Troch? wzajemnego si?owania si? na strunach. Wszystko odbywa si? w bezpo?redniej blisko?ci ciszy. Na fina? kilka epizodów akustycznych na gryfach i inside piano, które przypominaj? nam, ?e obcujemy z czterema ca?kiem ?ywymi instrumentami.

The Multiplied Self. Jakby kilka upalonych pozytywek wysz?o na d?ugooczekiwany spacer. Narracja toczy si? w oparach dronów, sprawia wra?enie jednego wielod?wi?ku, który dr??y ska??. Chwila industrialnej wr?cz zadumy – trzy strunowce dr??, rezonuj? i kalecz? si? wzajemnie. Piano przyjmuje za? rol? dosadnego komentatora. Jak?e b?yskotliwy moment na p?ycie! Magda wkleszcza si? jeszcze g??biej w swój instrument i udowadnia, i? tak?e on jest strunowcem i to na pe?nych prawach cz?onkowskich.

Suddenly Forgotten. Cisza w ciszy, nanod?wi?ki, akustyczna uroda tej ekspozycji wprost eksploduje. Ci?g dalszy dronowej symfonii. Dr?enie, rezonans, ejakulacja. Narracja ma urok i delikatno?? baletnicy na balu u ksi?cia. Dziewicy, która nie spotka?a jeszcze prawdziwego m??czyzny. Cisza Cage’owskiego 4:33, to przy tej muzyce ha?as! Skupiony s?uchacz obcuje jednak z czym? wyj?tkowym. Minimal art of noise! Silent noise! Niebywa?e chamber, które wysz?o z fiharmonii i zapomnia?o drogi powrotnej.

Elective Affinities. Ci?g dalszy b?yskotliwych wzmaga? z cisz? akustyki perfekcyjnej. Polerowanie strun, frazy urywane w ?wier? s?owa. Piano Magdy wci?? w roli genialnego strunowca, które jest ledwie dotykany ko?cami palców. Kind of chamber fire music in deep silent! Repetycja i p?tle, jako wyj?tkowo skuteczna i precyzyjna metoda twórcza. Znów, delikatne jak puch, palce Magdy czyni? mo?liwym zjawiska ca?kowicie niemo?liwe… By? mo?e, to ona jest królow? tego balu! Oczywi?cie precyzyjne wskazanie who is who w tej narracji nadal graniczy z cudem. Ponownie ostatnie d?wi?ki odcinka improwizacji budz? w naszych g?owach obraz prawdziwych instrumentów. Tak, pami?tamy: skrzypce, altówka, wiolonczela i fortepian.

Notes On Blindness. Na start call & response. By? ka?da improwizacja cho?by w u?amkowej cz??ci bazuje na tym kanonie. Szumy i szmery, rezonuj?ce przedmioty ró?ne. Inside piano, outside strings. I na odwrót. Tu mo?e zdarzy? si? wszystko. Chwila akustyki normalnej. Je?li to s?owo cokolwiek znaczy w trakcie tego spektaklu. Zej?cie na poziom prostej percepcji akustycznej wzmaga poczucie przyjemno?ci z obcowania z d?wi?kami niezwyk?ymi, jakie by?y naszym udzia?em od pocz?tku tej opowie?ci. Na fina? eksperymentalny kontrapunkt. Czy strunowiec potrafi szumie?? Retoryka pytania wybrzmiewa, podobnie jak ca?a p?yta. Bliska doskona?o?ci! Andrzej Nowak (Spontaneous Music Tribune)

 

Since I first heard of Biliana Voutchkova by her impressive and forceful solo work ‘Modes of Raw’ (2016), I’m eager to know more of her musical activity. With ‘The Afterlife of Trees’ there is a new opportunity. It has Voutchkova (violin) in the company of Ernesto Rodrigues (viola), Guilherme Rodrigues (cello) and Magda Mayas (piano). This is a release by Creative Sources, a label founded in
2001 by Ernesto Rodrigues as an outlet of his own music. The label soon became a very profilic label for improvised music that focuses on sound, texture and timbre, on silence and spatial aspects of music. Also Guilherme Rodrigues is present on many of the releases on this label, and often we meet them together. Like on this new effort that is completed by Mayas. She is a Berlin-based pianist who works with many improvisers from all over the planet. Often with Australians Tony Buck, Jim Denley and Chris Abrahams, a.o. The CD contains five improvisations that perfectly fit within the focus above mentioned, recorded by Dietrich Petzold on 22nd October 2016 at Studioboerne in Berlin. The improvisations are intense and concentrated. They move slowly forward and give time to notice and enjoy all the little movements and gestures that are created. The sound textures breath a dark atmosphere, created by acoustical means only, using some extended techniques. Improvisations are created from a very reduced set of parameters, by improvisers who know to tell intriguing stories within these limitations, Dolf Mulder (Vital Weekly)

After fifteen-years-plus writing about music — nine of those for Squid's Ear — I am sometimes stumped while trying to say something other than "this is good" with even the best work; really, it's easier to review something...less than stellar, as I know many more negative synonyms than positive. There are times where I think I've heard just about everything and the best version of everything, and that really bums me out.
When the jaded me reads "prepared piano," I mentally shudder and anticipate a "put some screws and rubber balls in there" pedantic, blasé approach that many incorporate into their keyboard work. But then I hear someone such as Magda Mayas who isn't merely extending what a piano (and clavinet / pianet) is capable of, but, even without electronic manipulation, transforming it into a new instrument with unexpected sonic possibilities. Along with a few others (i.e. Olivia Block), I would put her in the "Best Version of Prepared Piano." Anyway.
The opener of The Afterlife of Trees commences with a nervous clamor of wooden raps and seeming hand cranks with a gently oozing flow of high frequency slides, whirrs and shimmering harmonics hovering above courtesy of violinist Biliana Voutchkova (violin), Guilherme Rodrigues (cello) and Ernesto Rodrigues (viola); the visual inspired by the work is that of spirits slowly waking and released from a sarcophagus. The soundboard tapping and squeaky finger rubs continue as (Guilherme) Rodrigues mires the piece in a temperate drone. Over the course of the next twelve minutes, the quartet focuses more on reach than arrival. The members revel in the aforementioned gestures, largely eschewing pitch material in favor of raspy bowing, muted key thumps and clangs — and a claustrophobic dependence on one another's participation in the pending storm.
The motif of "The Multiplied Self" could be simply put as "rattling." Mayas snaps objects that wiggle, wobble and, uh, rattle (think door stop springs) to create brief resonant metallic swaths. The string trio answers with variances of rich and full to spidery and stunted to lilting to somber, like flickering appendages discharging pinches, plucks, trills, vibrato expressive, and glissandi.
Though mostly performing in a placid fashion, the group does band together into a series of enormous Minimalist / Spectral gusts on "Suddenly Forgotten." Starting with pointillistic blips and strums, the players lean into rugged, gnarled grinding and haphazard harmonics to create an unresolved tension.
This music charges me with optimism that there is still something interesting to be had in various experimental genres. Though not a wholly unique aesthetic, Voutchkova, Rodrigues, Rodrigues, and Mayas commit to intriguing explorations of their instruments to present inventive sound art. The Afterlife of Trees is a reason why I still write. Dave Madden (The Squid’s Ear)